Kilka słów o emigracji

Kilka słów o emigracji

Od paru dobrych lat tak jakoś się układa, że luty to miesiąc podejmowania ważnych decyzji, miesiąc zmian, podróży, przemyśleń, planów wcielanych w życie. Rok temu po niespełna 30 dniach rzucałam nową pracę by podjąć zupełnie inne wyzwanie, w 2015 wyruszałam do Polski by zamknąć trudne rodzinne tematy, w 2013 chciałam porzucić Lizbonę na rzecz Hiszpanii a w 2011 pakowałam walizki na Erasmusa zastanawiając się co ja w ogóle robię. Mija 7 lat od mojego przyjazdu do Portugalii, czasem mam wrażenie, że jestem tu zaledwie chwilę a czasem, że minęły wieki od wyjazdu. Co powiedziałabym sobie samej młodszej, sprzed emigracji gdybym mogła zamienić parę zdań?

  1. Uzbroisz się w anielską cierpliwość. Gdy będą pytać po raz tysięczny: skąd jesteś? Jak się tu znalazłaś? Dlaczego Portugalia? Mówisz po portugalsku? W Polsce mówicie po rosyjsku? Przyjechałaś szukać lepszej pracy bo w Polsce jest bieda? To prawda, że w Twoim kraju pije się kieliszek wódki przy śniadaniu? Gdy nieznajomi Portugalczycy / Portugalki będą coś o Tobie komentować na głos (zmyleni blond włosami i słowiańską buzią) a Tobie już nawet nie będzie się chciało odpowiadać lub w zależności od humoru odpowiesz „E contigo está tudo bem?” (A z Tobą wszystko w porządku?)
  2. Będziesz tęsknić. Za rodziną, polskim jedzeniem, przyjaciółmi, miejscami z dzieciństwa, piwem, Rossmanem i tanimi kosmetykami, nawet za zimą i śniegiem. Kiszone ogórki, kabanosy i sucha krakowska okażą się najcenniejszymi skarbami 😉 Będąc w Polsce będziesz tęsknić za Portugalią: za spokojnym rytmem życia, luzem, plażą, tanimi owocami morza i wybornym winem. Będąc w Portugalii będziesz tęsknić za Madrytem, Teneryfą i szaloną przyjaciółką hiszpanką. Tęsknić to mieć o czym marzyć i do czego wracać.
  3. Dom stanie się pojęciem względnym, już nigdy nie będzie związany z konkretnym miejscem a z ludźmi bliskimi sercu. Paradoksalnie właśnie na odległość poprawią się rodzinne relacje. Mama nauczy się obsługi facetime – jestem dumna! – a rozmowy na skype będą na porządku dziennym.
  4. Zawsze gdzieś Cię nie będzie: na ślubach, urodzinach, parapetówkach, chrzcinach. Również w trudnych momentach jak choroba czy śmierć kogoś z rodziny. Przy Tobie również nie będzie najbliższych gdy w obcym kraju trafisz do szpitala, gdy stracisz pracę, zostaniesz okradziona. Nie będzie łatwo. Poczujesz na własnej skórze jak bardzo prawdziwe jest powiedzenie, że życie weryfikuje przyjaźnie: kto i jak szybko przestanie się do Ciebie odzywać a kto nie da się zbyć Twoim „jest ok” i będzie pytać czy w ogóle masz co jeść.
  5. Nauczysz sie o Polsce faktów, które wcześniej Cię nie interesowały. Bo o dziwo takie rzeczy bez przerwy pojawiają się w rozmowach z obcokrajowcami. Ilu Polska ma mieszkańców? Ile kilometrów kwadratowych powierzchni? Jaka jest minimalna płaca? Najbardziej tradycyjne danie? Co jest głównym produktem eksportowym? Czym się różni polski od rosyjskiego? W Polsce produkuje się wino? Etc.
  6. Jeśli na studiach dziennych w Polsce myślałaś, że jesteś spłukana, za granicą zrozumiesz w jak wielkim żyłaś błędzie 😉 Nauczysz się przeżyć za niskie stypendium, szybko odkryjesz gdzie jest najtańsze piwo w mieście, jak podróżować niskim kosztem i jak się dostać za darmo na najlepsze imprezy.
  7. Poznasz tak wielu ludzi, że stracisz rachubę. Głównie szarą masę i wampiry energetyczne, które nauczysz się rozpoznawać i omijać szerokim łukiem. Będą tacy, którzy Cię zranią, poniżą, dołożą starań byś zaczęła wątpić w swoją wartość oraz Ci, którzy sprawią, że w oka mgnieniu zapomnisz słowa tych pierwszych. Otworzysz się na innych i ich doświadczenia a największą inspiracją okażą się silne kobiety (dziękuję Asia, Kasia & Ania).
  8. Nauczysz się pokory. To nie Twój kraj, nie krytykuj na głos. Portugalczycy na dzień dzisiejszy są przyjaźnie nastawieni do imigrantów i lepiej żeby tak zostało 😉. W Polsce mieszkania mają centralne ogrzewanie a tutaj nie? Trudno. W Pl kosmetyki są tańsze a wybór większy bo jesteśmy kosmetycznym potentatem Europy? Zawsze można zamówić online i wysłać. Ta ich fantastyczna calçada ( kostka) ułożona na wszystkich lizbońskich pagórkach nie nadaje się do chodzenia tylko do zjazdów na tyłku podczas deszczu? Taki jej urok. Mogę jeszcze długo wymieniać, najważniejsze żeby się z tego śmiać a nie narzekać. Drzwi są otwarte, zawsze można wrócić 😉.
  9. Zrozumiesz, że poza granicami Ojczyzny „Polak” wcale nie brzmi dumnie i niestety najczęściej jest synonimem buraka, krętacza i pijaka. O ile w kraju spora część społeczeństwa ma przeświadczenie, że jesteśmy śmietanką Europy o tyle za granicą jesteśmy wrzucani do jednego worka z naszymi sąsiadami Ukraińcami i Białorusinami ze względu na geograficzne sąsiedztwo (logiczne) i kojarzeni głównie z biedą i tanią siłą roboczą. Niesprawiedliwe? A czy nie tak właśnie szufladkujemy imigrantów? Za każdym razem gdy słyszę w Warszawie „wszędzie Ci Ukraińcy, kierowcy Ubera, kelnerzy w knajpach, co to ma być?” to nie wiem czy się śmiać czy płakać. Nie chciałabym być imigrantką w Polsce.
  10. Twój erasmusowy pokój (a później mieszkanie) stanie się couchsurfingową przystanią dla przyjaciół, rodziny i znajomych. Szybko nauczysz się robić selekcję i odróżniać tych, którzy potraktują Cię jak 5 gwiazdkowy hotel all inclusive (tyle, że darmowy) oraz tych, z którymi spędzony czas jest na wagę złota.

Gdybym mogła podjąć decyzję jeszcze raz: nie zawahałabym się. Piszę te słowa na podstawie własnych doświadczeń i ze świadomością, że emigracja nie jest dla każdego. Rozłąka z rodziną jest ciężka i często rodzi ogromne wyrzuty sumienia. Jednak to właśnie fizyczna odległość pozwala nabrać dystansu do wielu spraw, zrozumieć na co nie mamy wpływu i nauczyć się jak być „blisko” kochanych osób pomimo dzielących nas 3000 km. Opuszczenie strefy komfortu zdejmuje klapki z oczu w wielu tematach, daje możliwość poznania innej kultury od środka, sprawia, że zaczynamy inaczej patrzeć na nas samych, na to skąd przychodzimy i dokąd w życiu zmierzamy.

6 myśli w temacie “Kilka słów o emigracji

  1. Mocne i piękne słowa. Dają sporo do myślenia i chyba oto tu chodziło. Kiedyś i ja zastanawiałem się nad emigracja ale nie miałem na tyle odwagi by zrobić kolejny krok. Czy żałuję? Nie. To są świadome wybory. W tym durnym kraju nad Wisłą mi dobrze. Czasem zastanawiam się co będzie gdy jedna/obie moje córki właśnie tak jak Ty będą chciały zamieszkać gdzieś daleko daleko i wiesz co? Powiem im żeby spełniały swoje marzenia

    1. Bartku dziękuję za miły komentarz! Gdybym miała się zastanawiać czy emigrować czy nie pewnie zostałabym w Polsce. Wyjazd na stypendium Erasmusa miał być „chwilowy”, 6 miesięcy i powrót do domu. Jednak w obcym kraju ciekawość rosła, był niedosyt poznawania, podróżowania etc. I tak już zostało. Kocham Polskę i mam ogromny sentyment do kraju, w którym się wychowałam i wykształciłam. Mama przez kilka lat pytała „kiedy wrócisz?” i nie było mi łatwo odpowiadać. Są rodziny, które żyją w jednym domu i w ogóle ze sobą nie rozmawiają. W dzisiejszych czasach można mieszkać za granicą a rozmawiać ze sobą codziennie, technologia i tanie linie lotnicze pozwalają „zmniejszyć” dzielącą odległość. To piękne co chciałbyś powiedzieć córkom. Kochać to nie ograniczać a wspierać i dawać poczucie bezpieczeństwa 💕

    1. Dziękuję Krzysztof 😉 słowa krytyki (konstruktywnej 😉) są również mile widziane. Pozdrawiam

  2. super wpis, a czy możesz polecić aplikację lub stronę do nauki samodzielnej portugalskiego? te które znajduje uczą brazyliskiego :/

    1. Cześć Ben. Nie mam doświadczenia z samodzielną nauką od podstaw bo sama zaczęłam naukę na zajęciach grupowych 😢 jeżeli już trochę poznałeś język to ogólnie gorąco polecam książki gramática activa 1 i 2. Słyszałam, że duolingo miało wprowadzić również wersję kontynentalną portugalskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry